Samotność w Jerozolimie

W ciekawym skądinąd jako zjawisko Museum on the Seam (dosł. „na szwie”), które znajduje się przy ulicy będącej przed 1967 roku granicą między Izraelem a Jordanią, a od wojny sześciodniowej jest Zieloną Linią odgradzającą arabską i żydowską część Jerozolimy, wystawa o samotności. Banalne wprowadzenie, które definuje samotność jako dojmujący fenomen naszych czasów związany z nadużywaniem technologii cyfrowej, okraszone jest cytatami z Franza Kafki, Martina Bubera i Friedricha Nietzschego. Temat samotności głęboko ich przejmował, mimo, że nie należeli do elity, jaką jest dzisiaj globalnie zcyfryzowane społeczeństwo. Kuratorowi nie przeszkodziło to jednak zszyć ich myśli grubymi nićmi ze swoją koncepcją wystawy. Temat samotności powrócił do mnie dzisiaj już po raz drugi. Za murami muzeum, zwróconego tyłem do chasydzkiej dzielnicy Mea Szarim, jak się okazuje, samotność pojawia się w nowym kontekście politycznym.

W porannej prasie zetknęłam się z komentarzami na temat rekrutacji do izraelskiego wojska ultrortodoksyjnych Żydów. Sprawa dotyczy 100 000 studentów jesziw, którzy na podstawie decyzji z okresu rządów Ben Guriona, pierwszego izraelskiego premiera, nie byli jak dotąd objęci obowiązkiem trzyletniej służby, tak jak ich świeccy czy mniej religijni rówieśnicy. W 1948 roku Ben Gurion, w uznaniu potrzeby rewitalizacji studiów religijnych, zapewnił grupie studentów liczącej wówczas 400 mężczyzn zwolnienie od obowiązku żołnierskiego. Liczba zwolnionych drastycznie wzrosła od tego czasu – być może brak doświadczeń militarnych jest pozytywnie skorelowany z witalnością reprodukcyjną ultraortodoksyjnych mężczyzn. Nie od dziś wiadomo, że stres nie sprzyja pożyciu. W każdym razie, dyskusje na temat tego, czy to sprawiedliwe, że w sytuacji konfliktu tak duża grupa obywateli miga się od uczestnictwa w obronie granic, albo tego ilu spośród zwolnionych ze służby mężczyzn faktycznie spędza czas na zgłębianiu prawa żydowskiego, wypełniają strony gazet i kawiarnie uczęszczane przez świeckich Żydów. Nawet Icik, który w swojej małej knajpie przy ulicy betlejemskiej serwuje krupnik z grzybami szitake, wdaje się w dyskusje na temat giusu i sceptycznie odbiera propagandowe hasło sprawiedliwości społecznej, której elementem ma być decyzja rządu o rekrutacji.

Tymczasem jednak w całej historii zaciekawiło mnie, jak duża liczba dotychczas odbywających służbę żołnierzy z grupy Haredim, czyli targetu nowej ustawy, należy do tzw. „samotnych żołnierzy”. Izraelskie siły zbrojne określają tak tych rekrutów, którzy nie mają rodziny albo ich więzy rodzinne są na tyle słabe, że nie mają kogo odwiedzić w czasie przepustek. Organizuje się dla nich czas w weekendy, wspiera finansowo i otacza specjalną uwagą psychologiczną.
Częściowo chodzi o imigrantów, którzy przyjechali do Izraela z zamiarem odbycia służby wojskowej i zwyczajnie nie mają na miejscu krewnych, ale w w przypadku Haredim w dużej mierze mowa też o tych mężczyznach, którzy odsuwają się od swoich rodzin – mundur, nowe doświadczenia, inny tryb życia i zmiana wartości powodują alienację od społeczeństwa, z którego się wywodzą. O ile dla świeckich i umiarkowanie religijnych Żydów służba synów i córek jest esencjonalną częścią doświadczenia rodzinnego, a przepustka dla rekruta, którego można nakarmić, zapakować mu do ogromnego plecaka kilogramy słodyczy i obowiązkowe chrupki Bamba oraz kilkaset szekli kieszonkowego, świętem matek i ojców, o tyle dla ultraortodoksyjnych rodzin tego typu doświadczenie jest trudne zarówno z powodów kulturowych, jak i finansowych. Religijny anarchizm jednej z najuboższych grup izraelskiego społeczeństwa trudno pogodzić z izraelską koncepcją obywatelstwa, której nieodłącznym elementem jest służba militarna.

Projekt włączenia studentów jesziw jest w pewnym stopniu krokiem na rzecz asymilacji Haredim do izraelskiego mainstreamu, znacznie bardziej niż działaniem na rzecz równości społecznej. Obecne młode pokolenie ultraordoksów prawdopodobnie więc poniesie koszty tego przedsięwzięcia. Przynajmniej jednak gius będzie krokiem na rzecz włączenia tej grupy do globalnej elity – z pewnością młodzi rekruci staną się w wojsku bardziej zaznajomieni z technologiami cyfrowymi i może nawet otworzy się przed nimi nieograniczony świat wirtualny, który pomoże radzić sobie z samotnością.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s