Zmęczone żołnierki odpoczywają.

Najpierw planowałam napisać relację z telawiwskiej demonstracji przeciwko wojnie. Ale w międzyczasie odwołali ją ze względów bezpieczeństwa. Czy faktycznie z obawy przed rakietami, czy też w ramach rządowej strategii tłumienia oporu społecznego – nie ma większej różnicy, bo w międzyczasie jednak zdecydowano, że się odbędzie, bo przedłużono zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem. Demonstracja więc była, a na niej pięć tysięcy osób z lewa, wymachujących flagami czerwonymi, palestyńskimi i dwiema izraelskimi, i nieokreślona liczba osób z prawa wrzeszcząca do tych pierwszych „Zdrajcy!” i wymachująca flagami izraelskimi. „Zdrajcy” zaś wzywali do pokoju, do dostrzeżenia w Palestynie ludzi, którzy chcą rozmawiać, do zaprzestania operacji Cug Ejtan w Gazie. Po tym, jak w zeszłym tygodniu prawa strona zaczęła rzucać się na lewą celem wydłubywania oczu, policja szczelnie oddziela dwa obozy. Tyle zdążyłam zobaczyć, spóźniona z tego wszystkiego, w drodze na pociąg do Jerozolimy.

Miniony tydzień to już trzeci od początku akcji. I pierwszy, w którym zaczęli ginąć Izraelczycy w mundurach – chyba, bo już poczucie czasu mi się zaburzyło. Na górze Herzla zaczęły odbywać się państwowe pogrzeby, więc wkoło korki, tłumy ludzi, pojedyncze osoby opatulone w narodowe flagi. Dostaję też maile na pracową skrzynkę. Na przykład taki, że u rodziny opłakującej jednego z sierżantów, którzy ostatnio zginęli, brakuje odwiedzających. No i że się zachęca do złożenia im wizyty podczas trwającej tradycyjnie tydzień żałoby. Taka miejska akcja. I dwa dni później informacja, że przez dom w sumie przewinęło się do tej pory 2000 ludzi.

A  zmęczone żołnierki tymczasem odpoczywają….bo o tej porze roku na pustyni Negev panują duże upały – opisuje polski Neewsweek w fotograficznej galerii fetyszyzującej wojnę i kobiety w mundurach izraelskiej armii. Kociaki pod wywiadem z Etgarem Keretem, który, w roli eksperta, pesymistycznie diagnozuje sytuację, zdają się nie przejmować jego krytyką. Żeby dostąpić zaszczytu służby w jednostce bojowej, takiej jak batalion “Karakal”, izraelskie kobiety muszą zaciągnąć się do wojska na co najmniej trzy lata – czytamy obok zdjęcia, na którym silna, uzbrojona żołnierka z włosami upiętymi w ciasny kok trzyma na ramieniu jeden z końców noszy zajmowanych przez jej równie zmęczonego – a może rannego?- kolegę. I jaramy się z podziwu, oczywiście.

Te kobiety izraelskie, które zaszczytu nie dostąpiły, wiodą nudne, cywilne życie, a w przerwie pracy prowadzą rozmowy przy kawce. Ile par majtek zapakować mężowi, który przyjeżdża na weekend z Gazy i zaraz tam wraca? Wiadomo, wszystkie, jakie są w domu, żeby nie musiał tam prać, bo na ile jedzie, nie wiadomo. Ciekawe, kto pakuje majtki żołnierkom. Pewnie redaktorzy Newsweeka by chcieli.

A tu i tam jeszcze przekomarzanki. A jak Hamas robi z cywilów żywe tarcze, i jak barbarzyńcy ukrywa broń w szkołach, to  mamy mieć dla nich litość? A jak Żydzi ukrywali broń w szkołach i kibucach za czasów brytyjskich jak walczyli o powstanie państwa to było coś innego? A jak takim wielkim kosztem teraz Izrael zniszczy hamasowe tunele, to za dwa lata nie będzie nowych, lepszych i powtórka z tego wszystkiego? 

I tak kończy się kolejny tydzień. Zmęczone żołnierki odpoczywają. Żony żołnierzy nie śpią w nocy. Napaleni faceci nakręcają się przed ekranami komputerów i nad panelami dowodzenia.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s