Dwa opowiadania jerozolimskie do wyboru.

Opowiadanie 1.

Grudniowy dzień był piękny i słoneczny. Córka Katarzyny obudziła się przed szóstą, po dobrze przespanej nocy, dzięki której także mama była w dobrym nastroju. Piątkowy poranek spędzały w domu, ale dziecko szybko zaczęło marudzić na znak, że chce wyjść na dwór. Katarzyna chętnie włożyła kurtkę i buty, opatuliła małą, bo mimo słońca jednak jerozolimskie powietrze potrafi zmrozić, i zeszły na ulicę. Ruch był jeszcze niewielki, tu i ówdzie pojawiał się rodzic z dzieckiem, kioskarz otwierał interes, a pojedynczy pasażerowie czekali na przystanku autobusowym. Katarzyna z dzieckiem w nosidełku zeszła po schodach na pobliski niby-park, przy którym wcześniej mieszkali, i do którego nadal chodzili wyrzucać kompost. Wsłuchiwały się w ćwierkanie ptaków i zaczęły obserwować kota, kiedy męski głos z arabskim akcentem nieśmiało spytał: „Przepraszam, nie masz może jakiejś pracy? Mogę robić coś w ogrodzie, albo umyć podłogę.” „Yyy…nie bardzo, ogrodu nie mam” – odparła Katarzyna, a podłogę myje dzisiaj D. – dodała w myślach. „Hmmm. A może masz jakieś ubrania dla dzieci? Mnie się niedługo urodzi niemowlak, a w rodzinie zmarła ciotka i tam też jest małe dziecko”. „A to tak, mam po niej” – wskazała na dziecko w nosidełku. „Gdzie mieszkasz? Mogę przyjść” – zaproponował. Dopiero wyszły, nie chciała tak od razu wracać. Plan był taki, że po spacerze D. wraca już z treningu a ona idzie do biblioteki. „Będę za godzinę jechać do miasta, jeśli się tu kręcisz jeszcze w okolicy to ci podrzucę po drodze torbę”- zaproponowała. Jak masz na imię? „Mohammad. Dobra, a jaki masz numer telefonu?” „Ja jestem Katarzyna” – dokończyła rytuału wzajemnego przedstawiania się i podała mu numer a on puścił jej sygnał.

Po godzinie Mohammed zadzwonił. D. wciąż nie było, dziecko spało. „Gdzie jesteś?” „Tam, gdzie się spotkaliśmy”. „Dobra, podejdź za kiosk, pod bramę pierwszego budynku”- powiedziała i chwyciła reklamówkę ze śpioszkami i swetrami. Na dole szybko wręczyła mu pakunek. „Pracy nie znalazłem” – uśmiechnął się smutno. „Może masz jakieś pieniądze? Chcę kupić mleko.” Katarzyna chciała jak najszybciej wrócić na górę, i nie wdawać się więcej w rozmowy.”Słuchaj teraz to nie jest dobry moment, następnym razem”- spławiła go i nie czekając na pożegnanie wbiegła z powrotem do mieszkania.

Trochę zdezorientowana, uchyliła drzwi sypialni. Dziecko spało. Usiadła przy stole w pokoju gościnnym i zaczęła robić zadania z hebrajskiego. Po chwili do domu wszedł D., a ona pakując się do biblioteki, opowiedziała mu poranne zdarzenie. Czuła się z tym trochę nieswojo, bo jednak obcemu człowiekowi podała swój numer telefonu, imię, właściwie też adres. Super rozsądne to nie było, lepiej na przyszłość takich rzeczy nie robić. „Też bym pewnie tak zrobił i też bym potem sobie zarzucał, że to nierozsądne” –pocieszył ją D. i popędził do wyjścia. Poranek przeciągnął się i zostały już tylko dwie godziny do zamknięcia Narodowej.

Wieczorem, kiedy jedli u znajomych kolację, zadzwonił jej telefon, a gdy odebrała,  usłyszała znajomy głos z poranka. „Katarzyna, dziękuję za ubrania, żona bardzo się ucieszyła”- mówił Mohammed, a w tle słychać było kobiecy głos mówiący po arabsku. „Mówi, żebyś kiedyś nas odwiedziła w Bet Safafa.” Chociaż oboje wiedzieli, że pewnie do tego nie dojdzie, zgodziła się i życzyła mu dobrej nocy.

c.d.n.

Opowiadanie 2.

Grudniowy dzień był piękny i słoneczny. Córka Katarzyny obudziła się przed szóstą, po dobrze przespanej nocy, dzięki której także mama była w dobrym nastroju. Piątkowy poranek spędzały w domu, ale dziecko szybko zaczęło marudzić na znak, że chce wyjść na dwór. Katarzyna chętnie włożyła kurtkę i buty, opatuliła małą, bo mimo słońca jednak jerozolimskie powietrze potrafi zmrozić, i zeszły na ulicę. Ruch był jeszcze niewielki, tu i ówdzie pojawiał się rodzic z dzieckiem, kioskarz otwierał interes, a pojedynczy pasażerowie czekali na przystanku autobusowym. Katarzyna z dzieckiem w nosidełku zeszła po schodach na pobliski niby park, przy którym wcześniej mieszkali, i do którego nadal chodzili wyrzucać kompost. Wsłuchiwały się w ćwierkanie ptaków i zaczęły obserwować kota, kiedy męski głos z arabskim akcentem nieśmiało spytał: „Przepraszam, nie masz może jakiejś pracy? Mogę robić coś w ogrodzie, albo umyć podłogę.” „Yyy…nie bardzo, ogrodu nie mam” – odparła Katarzyna, a podłogę myje dzisiaj D. – dodała w myślach. „Hmmm. A może masz jakieś ubrania dla dzieci? Mnie się niedługo urodzi niemowlak, a w rodzinie zmarła ciotka i tam też jest małe dziecko” -kontynuował czarnowłosy, skromnie ubrany mężczyzna. „A to tak, mam po niej” – wskazała na dziecko w nosidełku. „Gdzie mieszkasz? Mogę przyjść” – zaproponował. Dopiero wyszły, nie chciała tak od razu wracać. Plan był taki, że po spacerze D. wraca już z treningu a ona idzie do biblioteki. „Będę za godzinę jechać do miasta, jeśli się tu kręcisz jeszcze w okolicy to ci podrzucę po drodze torbę”- zaproponowała. Jak masz na imię?” „Mohammad. A jaki masz numer telefonu?” „Ja jestem Katarzyna” – dokończyła rytuału wzajemnego przedstawiania się i podała mu numer a on puścił jej sygnał.

Po godzinie Mohammed zadzwonił. D. wciąż nie było, dziecko spało. „Gdzie jesteś?” „Tam, gdzie się spotkaliśmy”. Zawahała się, ale po chwili odparła: „Dobra, podejdź za kiosk, pod bramę pierwszego budynku” i chwyciła reklamówkę ze śpioszkami i swetrami. Na dole szybko wręczyła mu pakunek. „Pracy nie znalazłem” – uśmiechnął się smutno. „Może masz jakieś pieniądze? Chcę kupić mleko.” Katarzyna chciała jak najszybciej wrócić na górę, i nie wdawać się więcej w rozmowy.”Słuchaj teraz to nie jest dobry moment, następnym razem”- spławiła go i nie czekając na pożegnanie wbiegła z powrotem do mieszkania.

Trochę zdezorientowana, uchyliła drzwi sypialni. Dziecko spało. Wtedy zorientowała się, że ktoś wszedł za nią do domu. „Mohammed?” – zdziwiła się na widok nowego znajomego w progu, przeklinając w duchu, że nie zamknęła drzwi na klucz. Za nim stał jeszcze jeden mężczyzna, którego wcześniej nie widziała. „Lewackie serduszko szybciej ci bije?”- spytał ten drugi, bez akcentu, zamykając za sobą drzwi.

c.d.n.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s