A może jednak? O powrotach i wyborach.

Czy młody Palestyńczyk ze wschodniej Jerozolimy, zwerbowany, a następnie uwięziony przez ISIS przy próbie ucieczki, jest szpiegiem Mossadu? Czy Żydzi Kopenhagi i Paryża powinni uciekać przed terrorem pod skrzydła opiekuna narodu Natanjahu? Na ile sił starczy Janowi Śpiewakowi na walkę z warszawskimi wiatrakami? Wreszcie, czy nowa ukraińska opiekunka mojej babci to oznaka międzynarodowej solidarności, czy kolonizacyjnej eksploatacji? Powrót do polityczno-społecznej rzeczywistości po urlopie macierzyńskim przynosi człowiekowi odświeżające wobec wyzwań wieku niemowlęcego pytania.

Mam za sobą pierwszą samodzielną podróż zagraniczną, która w bezlitosny sposób dała mi odczuć, że ich auch bin ein(e) Berliner(in) (och, niemiecka komunikacjo, według której można ustawiać zegarek!; o, berlińskie sklepy wege na każdym rogu ulicy!; o, estetyko europejskiej architektury; o, ciszo na głównej ulicy miasta (w porównaniu z jazgotem/wrzawą/kociokwikiem i klangorem najcichszej w Jerozolimie ulicy); wreszcie – o, błogostanie samozadowolenia z luksusowego życia w sytym i ucywilizowanym imperium i nieznośnej lekkości lewicowego bytu w tymże). Moja syjonistyczna przygoda jednakże trwa, a wraz z nią lekka polityczna ekscytacja – pierwsze izraelskie wybory.

Nie było  takiego momentu, żeby wybór jawił się prosto. Opcja pierwsza: jako osoba należąca do uprzywilejowanej elity (żydowskiej/aszkenazyjskiej/klasośredniej i co tam jeszcze chcecie), należy mi głosować na grupy reprezentujące opresjonowane mniejszości i tym samym dzielić się władzą, ustępując trochę miejsca w systemie. Do wyboru:

– partie skrajnie religijne żydowskie (bo mimo,że system państwowy oparty na religii, to ci najbardziej religijni najbiedniejsi, najbardziej wykluczeni, szykanowani przez świecką elitę)  w tym przypadku w bonusie do sprawiedliwości społecznej otrzymam: miejsca dla kobiet z tyłu w autobusie i przedłużanie spódnic w programie cnotliwości;

– zjednoczona lista arabska (bo system państwowy oparty na faworyzacji Żydów, bo religijna dyskryminacja, bo ekonomiczne nierówności, bo akty przemocy i niesprawiedliwości ze strony organów państwowych i społeczeństwa) – w pakiecie dostajemy: włączenie pokrzywdzonych w istniejący system, bez jego weryfikacji, i wielka niewiadoma co z sytuacją kobiet (bo przecież ta kwestia jest wtórna wobec relacji władzy Arabowie-Żydzi, jeszcze przyjdzie na nią czas, a póki co kobiety, nie przeszkadzajcie nam, my walczymy o wolną Palestynę);

Opcja druga: głosowanie na partię, która szanse na wejście do parlamentu ma nikłe, ale która przynajmniej programowo odpowiada w co najmniej 60 procentach moim poglądom i reprezentowanie siebie samej, a nie grup, które są definiowane jako dyskryminowane – ideologiczna nuda.

Opcja trzecia: bojkot wyborów. Może w sytuacji, kiedy długość ogórka  i tak jest decydowana przez wyższą instancję, liderem lewicy Ogórek, a lokalizacja politycznej władzy rozmyta. Na wspomnienie słyszanych minionego lata alarmów przeciwrakietowych i perspektywie powtórki wojskowych operacji po nic – raczej jednak głupio siedzieć w domu i obrażać się na system.

Opcja czwarta: A może jednak Berlin?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s